Kurde... W tej watasze znam tylko wadery. Poraz znaleźć przyjaciela... Nic na siłe idiotów nie biore za przyjaciół. Tak sobie myślać biegałem sobie wzdłuż jeziora. Nagle natknąłem się na jakiegoa basiora.
- czesć... Jestem Matt a ty?- spytałem z nadzieją
- Flame- odparł
- fajnie... Moze się pościgamy-spytałem
- spoko-powiedział i wystartowaliśmy
Biegliśmy krótki dystansik. Wygrał on.
- teraz co?-spytałem zziajany
- może wyścigi w wodzie?- spytał
Zaczęliśmy się ścigać w wodzie. Tym razem ja wygrałem.
<<Flame?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz