Ostatnio coś mnie wzięło, i zaczęłam robić jakieś "coś" z puszek po korniszonach w puszce. Nienawidzę korniszonów, więc korniszonami częstowałam inne wilki albo karmiłam nimi ptaki. Zostały mi puszki.
Dlaczego ich nie zjem?
Ponieważ smakują i śmierdzą jak korniszony.
Dlatego.
Wracając do tego "coś" co robię z tych puszek. Mam już projekt i wycięte części. Brakuje mi jeszcze silnika. Postanowiłam pójść poza teren watahy by go poszukać. Niestety, nie mogę sobie ot tak iść. Potrzebna mi zgoda Raito. może i jestem trzecią Alfą, ale nie mam chyba aż takich przywilejów. Poszłam do jaskini Alf. Zastałam w niej Raito i jakiegoś basiora. Nie znam gościa.
- Witajże Raito - powiedziałam.
- Witaj, znowu masz jakąś puszkę do otworzenia? - zapytał.
Spojrzałam na niego bazyliszkowym wzrokiem.
- Przypakowałam trochę od tamtego czasu i sama teraz mogę je otwierać. Zresztą, mam do ciebie inną sprawę...
- Jakąż?
- Muszę iść poza teren watahy...
<< Raito? >>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz